Jak Kreml manipuluje polską opinią publiczną? Przeczytaj fragment reportażu Trolle Putina!

dodano: 15 lipca 2020
Udostępnij:    Share Share

Czym jest wojna informacyjna? Kim są ci, którzy prowadzą ją dla Kremla? Do czego są w stanie się posunąć? Przeczytaj fragment reportażu Trolle Putina i dowiedz się, dlaczego niewinny żart na Andrzeju Dudzie może nie być tylko zwykłym prankiem.


KREML CHCE VIDEO Z YOUTUBE’A

 W roku 2017 Roman Burko i jego przyjaciele nadal zajmowali się publikowaniem twardych faktów dotyczących działań Rosji na Ukrainie, w Syrii i w Polsce.

Ukraińscy haktywiści pomogli im zdemaskować właścicieli i administratorów rosyjskich stron propagandowych, ujawnić ingerencję Rosji w politykę Polski oraz potwierdzić wspomaganie się najemnikami z Grupy Wagnera i innych firmy wojskowych.

Zidentyfikowali oni ponad dwa tysiące rosyjskich żołnierzy w Donbasie, ujawnili na Ukrainie wspieranego przez FSB człowieka, zajmującego się fałszywymi donosami o podłożeniu bomby, i przekazali nowe informacje ukraińskim organom bezpieczeństwa.

W marcu 2017 roku InformNapalm donosił o nowych, wymierzonych w ukraińskich haktywistów, kontratakach Rosji.

Już rok wcześniej haktywiści dokonali po cichu serii ataków, a teraz przekazali dalej pozyskane dzięki nim informacje.

Przed przeprowadzeniem ataków haktywiści znaleźli na VKontakte grupy aktywnie rozsiewające kremlowską propagandę, jak na przykład centrum analiz Aleksandra Dugina o nazwie Katechon oraz NovorossInform – społeczność propagandzistów, która próbowała wpływać na ukraińskie środków przekazu.

Haktywiści dostali się do tych grup i zebrali z nich dowody na to, że niczego złego nieprzeczuwający Ukraińcy przyjmowali instrukcje od Rosjan. Zgromadzone informacje zostały przekazane ukraińskim organom bezpieczeństwa oraz, z wyłącznością na ich opublikowanie, ochotnikom z InformNapalm.

Ci zaś udostępnili je na własnej stronie, włącznie z listą czterech tysięcy nazwisk osób, które powierzyły swoje dane, by uczestniczyć w działaniach wojsk najemnych lub pracować dla Rosji jako agent.

Na podstawie zhakowanych informacji grupa wywnioskowała, że obywatele Rosji prowadzili zorganizowaną wojnę informacyjną przeciwko Ukrainie i rekrutowali do niej ochotników. Wszystko to opłacali rosyjscy politycy, służby wywiadowcze, biznesmeni i tym podobni.

Drugi znaczący sukces to ujawnienie dużej politycznej kampanii wpływów, prowadzonej przez prokremlowskiego sabotażystę z Białorusi Aleksandra Usowskiego. Ukraińscy haktywiści dostali się do jego komputera i przez miesiące śledzili działalność aktywisty.

Ponieważ Usowski zachował wszystkie stare maile, na światło dzienne została wydobyta również jego korespondencja z Instytutem Krajów Wspólnoty Niepodległych Państw – sterowanym przez Kreml ośrodkiem propagandowym. Kieruje nim człowiek numer dwa rosyjskiej Dumy, Konstantin Zatulin, który jest członkiem partii Putina Jedna Rosja.

W mailach Usowski informował ludzi Zatulina, że jest skłonny utworzyć „organizację pozarządową”, która działałaby w środkach przekazu Polski, Czech, Słowacji i Węgier, żeby propagować koncepcję rosyjskiego świata. Usowski wyliczył budżet dla przedsięwzięcia i poprosił Rosję o pomoc finansową.

Wkrótce zaczął przygotowywać szkice pism dla Zatulina, jako ekspert udzielać rosyjskiej telewizji wywiadów i tworzyć siatki kontaktów między różnorodnymi, również skrajnie prawicowymi, grupami politycznymi w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej.

Usowski koordynował kilka projektów równocześnie. Próbował zorganizować prorosyjską partię w Polsce i wzmocnić grupę eurosceptyków, zamawiał i opłacał demonstracje, organizował promujące politykę Kremla debaty, kontaktował się z polskimi parlamentarzystami i tworzył antyukraińskie nastroje w całej Europie Wschodniej.

Przechwycone maile pokazały, że forsował również szczegółowy projekt zdelegalizowania „rusofobii” w Polsce. Na jego sfinansowanie prosił o 75 tysięcy euro.

Wymiana maili pokazuje, że jego pomysły podobały się Zatulinowi na Kremlu. Usowski rozbudowywał swoje plany i prosił o więcej funduszy.

„Ogólnie rzecz biorąc, potrzebujemy 20 tysięcy euro, żeby rozpocząć pracę. Potem wszystko będzie w chuj piękne! Dla równowagi Ukraina dostanie front walki na Zachodzie, uki w Polsce zaraz zmiękną i przestaną się fotografować z polskimi pomnikami i flagami Prawego Sektora (tak jak to robią teraz)”.

Z maili wynika, że planował on popularyzowanie przekazów Kremla na wydarzeniach kulturalnych i za pomocą konkursów filmowych.

Hakerzy dotarli również do rozmów Usowskiego na Messengerze. Okazało się, że otrzymał on od rosyjskiego oligarchy duże sumy, co najmniej 100 tysięcy euro, żeby zorganizować prokremlowskie demonstracje w różnych częściach Polski, Czech i Słowacji.

Kontaktował się z aktywistami z różnych krajów i kupił sobie samochód, ale musiał pogodzić się ze stratą ostatniej dotacji. Według InformNapalm odcięcie finansowania wiązało się najprawdopodobniej z administracyjną lub strategiczną zmianą na Kremlu.

Jeden z projektów Usowskiego zakładał profanowanie i niszczenie ukraińskich pomników. Za wykonanie tej brudnej roboty zapłacił polskim nacjonalistom.

Po tym jak Usowski przelał 2 tysiące euro na konto bankowe córki polskiego aktywisty, na pomniku pojawiły się prorosyjskie hasła. Na miejsce udało się sprowadzić grupę ludzi, żeby wymachiwali sztandarami i się awanturowali.

Z wymiany wiadomości Usowskiego międzynarodowa opinia publiczna mogła dowiedzieć się również, że Kreml oczekiwał na umieszczenie video na YouTubie, jako na potwierdzenie przeprowadzenia udanego, zasługującego na wsparcie finansowe, przedsięwzięcia.

„…to nie jest śmieszne. Moskwa czeka na raport z Hruszowic i z Budapesztu, dalsze finansowanie projektu zależy od tego. Filmy na YouTubie są BARDZO WAŻNE!”, Usowski napisał.

W wiadomościach wspominano wielokrotnie przelewy, na przykład na Słowację, zrobione za pośrednictwem Western Union. Pieniądze były przeznaczone na organizację różnych wydarzeń. Jedno z ciekawszych odkryć haktywistów dotyczyło powiązań Usowskiego z Mateuszem Piskorski, polskim politykiem i byłym posłem na Sejm.

Piskorski został aresztowany na wiosnę 2016 roku jako podejrzany o współpracę z rosyjskimi służbami wywiadowczymi i przyjmowanie pieniędzy oraz zadań operacyjnych .

Oprócz tego Piskorski sprawował również funkcję reprezentanta Polski w finansowanej przez Rosję, rzekomo niezależnej, organizacji pozarządowej o nazwie Świat bez Nazizmu – tej samej, w której przedstawicielem Finlandii był Johan Bäckman. Bäckman otrzymywał od niej wsparcie finansowe, do czego publicznie się przyznawał.

Piskorski próbował wrócić do parlamentu w 2015 roku razem z utworzoną przez siebie partią o nazwie Zmiana. Należeli do niej przeciwnicy kapitalizmu i antyimperialiści. W programie pierwszego kongresu była propaganda pod postacią opowieści prokremlowskich aktywistów o sytuacji w Donbasie.

Usowski i Piskorski utrzymywali przez Messengera bliskie kontakty od 2014 roku. Razem zorganizowali demonstracje za zniesieniem sankcji międzynarodowych wymierzonych w Rosję. Usowski prosił nawet Moskwę o dofinansowanie, ,,żeby pomóc rozkręcać nowe przedsięwzięcie”, przez co prawdopodobnie rozumiał popierającą Kreml grupę polityczną Piskorskiego.

Dzień przed aresztowaniem Piskorskiego Usowski rozmawiał z nim o wspólnie planowanych imprezach politycznych oraz o zorganizowaniu wycieczki polskich turystów do Doniecka.

Dane wykradzione przez hakerów pokazały, że Usowski prowadził rozmowy również z innymi aktywistami politycznymi w różnych częściach Europy Wschodniej. Jeśli można było wykorzystać ich do celów Kremla, Usowski zawsze zaczynał wysyłać im pieniądze.

Prowadzona przez niego wymiana wiadomości według analiz sporządzonych przez InformNapalm pokazuje wydarzenia ostatnich lat w zupełnie nowym świetle.

„Prorosyjskie demonstracje w Polsce i innych krajach Europy Wschodniej były przeważnie wspierane przez Rosję. Za opłaceniem głośnej demonstracji lub półlegalnymi intrygami przy pomniku bojowników UPA stoi często agent Kremla, jak na przykład Usowski”.

Śledzenie drogi pieniędzy od Kremla aż do samych odbiorców, czyli tego, jak wygląda opłacanie zagranicznych aktywistów w ich własnych ojczyznach za prowadzenie polityki Putina, jest łatwe, jeśli tylko ma się pojęcie o kodowaniu.

W posiadaniu InformNapalm jest praktycznie jeszcze ponad dziesięć terabajtów wiadomości prywatnych wymienianych pomiędzy politykami wysokiego szczebla. Taka liczba w przeliczeniu na dokumenty odpowiada zasobom dużej biblioteki.

Problemem jest tylko to, że Burko i jego przyjaciele nie mają wystarczająco dużo możliwości, żeby przeanalizować olbrzymią liczbę informacji. Ich przeglądanie jest żmudne, a oprócz tego ochotnicy mają również inne rzeczy do zrobienia.

Przez lata ukraińscy hakerzy zdobyli dużo materiałów tego typu. Tak szczegółowych i wiele wyjaśniających dowodów nie da się pozyskać z innych źródeł.

Z materiałów udało się wyciągnąć informacje na przykład o operacjach wpływu Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego wymierzonych w ukraińską wspólnotę duchową, potajemnym transporcie dronów Rosji na Ukrainę i komunikacji wewnętrznej 136. brygady rosyjskich sił zbrojnych.

Hakerzy przekazali cały materiał Burce i jego grupie. Oni z kolei opublikowali raporty, które są nadal cytowane i rozpowszechniane przez ukraińskich dziennikarzy wśród szerokiego grona odbiorców.


Więcej znajdziecie w książce „Trolle Putina”. 

Premiera już 14 października!

AKTUALNOŚCI

Zdalne kolorowanie. Po...

Pandemia sprawiła, że nastały trudne czasy nie tylko dla uczniów, rodziców i nauczycieli w tradycyjnych szkołach, ale też w ośrodkach specjalnych. Jeden z nich – Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Chełmnie – zwrócił się do nas z prośbą o małą pomoc. Nie mogliśmy pozostać głusi na ich apel!…

Agnieszka Sztyler-Turo...

Dziennikarka Onetu i autorka wydanej przez nas książki „Oddział zakaźny” otrzymała nagrodę za reportaż „Jestem seksoholikiem. Nigdy nie zdradziłem żony”. To nie pierwsze takie wyróżnienie Agnieszki Sztyler-Turovsky. Autorka za swoją dziennikarską pracę już wielokrotnie odbierała laury. Zwyciężyła w konkursie „Sukces roku w ochronie…

Posłuchaj naszych ksią...

Według najnowszych badań czytelnictwa, pandemia jest przyczyną sporego wzrostu sprzedaży audiobooków. Wychodząc naprzeciw tym symptomom, z dumą prezentujemy trzy kolejne książki, których od teraz możecie również podsłuchać! Najnowsza powieść Anety Jadowskiej „Cud, miód, malina”, wstrząsający reportaż dziennikarki Onetu Agnieszki Sztyler-Turovsky „Oddział zakaźny” i historia…

logo-sqn-nowe-www_blue

Więcej niż książka!
Wydawnictwo sine qua non

© Copyright – Wydawnictwo SQN 2010-2020

Go to Top